Rozdział 1 "Pierwsze i nie ostatnie spotkanie"
(strój Hermiony)
(strój Ginny)
(strój Luny)
- Co się gapicie? dziewczyn nie widzieliście? - powiedziała ruda.
- Spokojnie Gin bo ci żyłka pęknie. - koło dziewczyn magicznie pojawili się bliźniaki.
- Gin ja i Miona idziemy do stołu waszego jak coś - wtrąciła się Luna.
- Ja zaraz do was dołącze... Co wy sobie myślicie? To że mama... - resztę nie dosłyszały bo usiadły przy stole gryfonów.
- No i mówię ci stary ona na mnie spojrzała i ja na nią i się chyba zakochałem... - chwalił się Ron przyjacielowi a potem spojrzał na znudzone dziewczyny. - Co jest?
- Ron to że masz dziewczynę to fajnie ale nie gadaj cały czas o niej bo mi głowa eksploduje. - burknęła Miona i odeszła od stołu.
~*~*~*~*~*~*
Usiadła w oknie i założyła słuchawki na uszy (lepiej włącz) zaczęła z małego pudełeczka lecieć muzyka a ona pomyślała o tych wakacjach.
Siedziała na trawie i płakała znowu nie porozumienie z matką i znowu kłótnia o byle co. To przez nią zmieniła styl ubioru byle tylko daleko być od niej. Przestała widzieć w świecie tego co najlepsze tylko dlatego, że matka ją biła nawet za rozlanie kawy zaś ojciec miał ją w czterech literach. Jej kochani rodziciele stali się tyranami bez serca. Słyszała, że to może być wina ojca bo przestał pracować, a matka sama miała dobrą prace.
Ze spuszczoną głową powędrowała do pokoju.
~*~*~*~*~*~*
W tym czasie pewien ślizgon szedł korytarzem gdy nagle zobaczył dziewczynę o brązowych lokach z zaczerwionymi oczami która go szybko omija.
"czy to była Granger? Ale czemu płakała? Musze się dowiedzieć a w tym pomoże mi Zabini."
Z tymi przemyśleniami poszedł do lochów.
---------------------------------------------
To tyle wiem mało, ale na szybko pisałam



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz